Strony

piątek, 19 czerwca 2015

resztki, czyli popołudniowy crumble


 
z ciasta drożdżowego została w zamrażalniku garść kruszonki. z babeczek z owocami - kawałek zamrożonego kruchego ciasta i pół szklanki lemon curd. znalazło się też kilka cudem nie zjedzonych truskawek i pęczek rabarbaru, bo miałam upiec ciasto z rabarbarem, ale nie zdążyłam.


 
 
za to crumble zawsze zdąży się zrobić. nawet pomiędzy odcedzaniem ziemniaków i doprawianiem zupy. na dnie żaroodpornego naczynia umieszcza się owoce. wyjątkowo kwaśne - jak rabarbar można wymieszać z niewielką ilością cukru. wierzch posypać wszelkiego rodzaju kruszonką, pokrojonymi orzechami lub płatkami migdałowymi i zapiec w temperaturze 180 stopni - zazwyczaj trwa to ok. pół godziny. crumble zawsze się udaje. gorący i podany z lodami albo z sosem waniliowym typu custard umili niejedno popołudnie.


szpinak z botwinki


 pęczek botwinki
dwa ząbki czosnku
pół kostki serka feta
dwie-trzy łyżki drobno poziekanego koperku
dwie łyżki masła
dwie łyżki kaparów
sól do smaku

botwinkę dokładnie umyć. buraczki oskrobać. pokroić. czosnek obrać ze skórki i pokroić w kostkę. na patelni rozgrzać masło. dodać czosnek i botwinkę. smażyć kilka minut, aż liście zmiękną, ale nie stracą koloru. dodać ser pokrojony w kostkę, kapary i koperek.

czwartek, 18 czerwca 2015

tort bezowy z truskawkami i orzechami laskowymi

zmodyfikowany przepis został zainspirowany przepisem na tort daquoise Pawła Małeckiego. polecam!





6 białek
20 dag cukru
15 dag mielonych orzechów laskowych
5 dag orzechów laskowych - grubo siekanych

70 ml słodka śmietanka kremówka

ok. pół kilo truskawek lub innych świeżych owoców sezonowych - doskonały z poziomkami!

białka ubić na sztywną pianę. stopniowo, cały czas ubijając dodawać cukier, aż masa stanie się jednolita i gęsta. dodać zmielone orzechy lakowe o bardzo delikatnie wymieszać. masę przełożyć do dwóch tortownicy wysmarowanych masłem i wysypanych mąką. albo wyłożyć dwie lub trzy równe części masy na blaszki wyłożone pergaminem i uformować krążki. piec w temperaturze 180 stopni ok 30 minut. potem zmniejszyć temperaturę do 150 i suszyć bezy kolejne pół godziny. wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki, pozostawić do wystygnięcia.


ubić bitą śmietanę. śmietanka powinna być dobrze schłodzona podobnie jak naczynie, w którym będzie ubijana. bitą śmietaną i owocami przełożyć blaty. tort na krótko wstawić do lodówki i podawać najlepiej zaraz po przyrządzeniu.




niedziela, 26 kwietnia 2015

mini-serniczki truskawkowe





100 g masła - w temperaturze pokojowej
10 dag cukru pudru
400 g śmietankowego serka śniadaniowego
jajko
łyżka mąki pszennej
skórka otarta z jednej cytryny
zmiksowane truskawki



masło utrzeć na pianę. dodać cukier i zmiksować na gładką masę. dodać ser i dalej ucierać. na koniec dodać jajko, skórkę z cytryny i mąkę. kiedy masa będzie gładka dodać 3-4 łyżki zmiksowanych truskawek. formę do mufinek wyłożyć papilotkami. do każdej nakładać 2-3 łyżek ciasta. na wierzch każdego serniczka kłaść mała łyżeczkę zmiksowanych truskawek. piec w temperaturze 150 stopni, przez 40 minut.



 
podawać dobrze schłodzone. ewentualnie z bitą śmietaną i świeżymi truskawkami.
 

 

wtorek, 24 marca 2015

"kaszotto", czyli wiosna, Panie Kierowniku!



zielona pszenica to zwykła pszenica, której nie pozwolono dojrzeć. zbiera się całe kłosy, kiedy ziarna są jeszcze miękkie. siła rzeczy, nie da się jej wymłócić, dlatego suszy się ją na słońcu a potem na bardzo niewielkim ogniu opala osłaniające ziarna łuski. przy okazji ususzona pszenica zostaje delikatnie uprażona. tak przynajmniej robiono dawniej, dzisiaj być może proces ten został bardziej uprzemysłowiony, ale tego nie wiem na pewno. zieloną pszenicę podrzucił mi do przemyślenia Pan Kierownik. zachwalał orzechowy aromat i polecał z grzybami. na pierwszy ogień poszło jednak na zielono.


1,5 szklanki kaszy z zielonej pszenicy
2/3 szklanki ugotowanej cieierzycy
avokado
ok. 1,5 szklanki ugotowanej zielonej fasolki szparagowej
dwa ząbki czosnku
oliwa
sól
dwie łyżki prazonych płatków migdałowych
dwie łyżki prażonych ziaren słonecznika

dwie garście sałaty roszponki

kaszę ugotować, wsypując do wrzącej, osolonej wody. po ok. 10 minutach jest już gotowa. odcedzić. czosnek obrać ze skórki i drobno posiekać. awokado obrać i pokroić w półtalarki. na patelni rozgrzać 2-3 łyżki oliwy. wsypać na patelnię ugotowaną kaszę i czosnek. przesmażyć krótko - ok. trzech minut. dodać fasolkę szparagową i ciecierzycę. podawać na talerzu z sałatą roszponką. na wierzchu kaszy rozłożyć pokrojone awokado. posypać płatkami migdałowymi i ziarnami słonecznika.


smakuje doskonale na ciepło i na zimno. można też podać ją z jajkiem w kieszonce, albo jako dodatek do innych dań, np. mięsa. mmm, fantastyczne kaszotto, stwierdził M. z ustami pełnymi zielonej pszenicy. dziękujemy Panie Kierowniku! teraz, to już na pewno będzie wiosna.


sobota, 7 marca 2015

seledynowy klasyk


duży, piękny por - biała i zielona część
trzy średniej wielkości ziemniaki
trzy ząbki czosnku
750 ml bulionu warzywnego lub z kurczaka
200 ml słodkiej śmietanki 30%
liść laurowy
ziele angielskie
jedna szyszka zielonego kardamonu
gałka muszkatołowa
sól
gałązka świeżego tymianku
oliwa
masło

mise en place

pro w całości przekroić w dwóch trzecich długości na krzyż i dokładnie wypłukać. pokroić na niewielkie kawałki. czosnek obrać. posiekać. ziemniaki obrać ze skórki. pokroić w średniej wielkości kostkę. ugotować w osolonej wodzie. odcedzić. odstawić.

zupa

w garnku o grubym dnie rozpuścić ok. dwie łyżki oliwy i dwie łyżki masła. wrzucić pokrojony por i czosnek. smażyć, aż por się zeszkli. zalać bulionem. dodać liść laurowy, dwa-trzy ziarna ziela angielskiego i kardamon. gotować dziesięć do piętnastu minut, aż będzie bardzo miękki. wyjąć przyprawy. dokładnie zmiksować. dodać ugotowane ziemniaki. dodać śmietankę. doprawić do smaku świeżo startą gałką muszkatołową i solą. wrzucić gałązkę świeżego tymianku i gotować na wolnym ogniu około trzech minut.


gorącą zupę podawać z grzankami z pieczywa pełnoziarnistego lub bagietką. obok postawić świeży posiekany tymianek, natkę pietruszki i starty parmezan. można też dodać do zupy ugotowaną zieloną soczewicę. będzie bardziej pożywna.


najbardziej czekoladowy tort czekoladowy(...) post scriptum

jeszcze a propos tortu czekoladowego. można zamiast bułki tartej użyć otrębów pszennych. i dorzucić do tej części ciasta, która ma być upieczona, pięć deko płatków migdałowych.


piątek, 6 marca 2015

pomarańczowa alternatywa po raz drugi


pół kilo marchewki
20 dag czerwonej soczewicy
ok. 750 ml. wody
2 ząbki czosnku
kawałek świeżego imbiru
szczypta cynamonu
skórka z pomarańczy
łyżeczka miodu
sól
cukier
oliwa

mise en place:

marchew obrać. pokroić na talarki. soczewicę zalać wodą - dwa razy więcej wody niż soczewicy. zagotować z płaską łyżeczką soli i płaską łyżeczką cukru. gotować, aż zmięknie. czosnek obrać i utrzeć lub przepuścić przez praskę. imbir obrać i utrzeć. 

zupa

w garnku o grubym dnie rozgrzać ok. dwie łyżki oliwy. wrzucić marchew i czosnek. podsmażyć kilka minut. zalać wodą. gotować, aż marchew będzie bardzo miękka. dodać ugotowaną soczewicę, starty imbir, cynamon i miód. zmiksować na gładki krem. dosolić do smaku. na koniec dodać pół łyżeczki świeżo startej skórki pomarańczowej. przed podaniem posypać grubo siekanymi orzechami nerkowca i wiórkami skórki pomarańczowej.


środa, 25 lutego 2015

prawdopodobnie najbardziej czekoladowy tort czekoladowy na świecie



27 dag masła
27 dag cukru pudru
10 dag kakao
10 żółtek
10 białek
2 łyżki bułki tartej

masło utrzeć na pianę. stopniowo dodawać cukier puder, żółtka,kakao i bułkę tartą. białka ubić na sztywną pianę. bardzo delikatnie wymieszać z masą czekoladową. masę podzielić na trzy części. dwie przelać do osobnych foremek - wysmarowanych masłem i oprószonych bułką tartą. piec 25-30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. po wystudzeniu blaty przełożyć pozostałą masą.


tort smakuje doskonale polany polewą czekoladową. można przed przełożeniem posmarować blaty powidłem śliwkowym lub zmiksowaną konfiturą morelową. albo przełożyć masą czekoladową i świeżymi malinami.




klasyczna polewa czekoladowa


pewnie każde dziecko prl-u, nawet w jego schyłkowej fazie pamięta piszinger, blok i polewę czekoladową, którą można było osłodzić sukcesy i porażki, bo oprócz ciasteczek i torcików można nią polać niejedną chandrę. wiem, co mówię. wiele nie trzeba: trochę masła, trochę cukru, trochę kakao. polewajmy!

polewa czekoladowa

pół kostki masła, czyli 100 g
12,5 dag cukru
trzy łyżki wody
trzy łyżeczki kakao

masło, cukier i wodę umieścić w rondelku o grubym dnie i mieszać, aż rozpuszczą się połączą w gładką masę. dodać kakao i dokładnie wymieszać. żeby nie zrobiły się grudki, najlepiej użyć okrągłej trzepaczki. po zdjęciu z ognia można dodać świeżo startą skórkę pomarańczową lub cytrynową albo naparstek aromatycznego alkoholu - Stroh lub Amaretto czynią ją gotową do zadań specjalnych typu torty i ciasteczka.


gotową polewą poprawiać jakość życia i konsumpcji poprzez polewanie wyrobów cukierniczych lub wlew bezpośredni w otwór gębowy konsumenta - po osiągnięciu przez preparat temperatury zgodnej z wymogami zasad bezpieczeństwa. zasady BHP to podstawa! szczególnie na kolei.