Strony

poniedziałek, 12 października 2020

tarta jeża Anaszpana. Szyszkielniki 2020

pierwsze Szyszkielniki obchodziliśmy jesienią 2017 roku. rodzinne pakowanie szyszek do tekturowych pudełek okazało się zajęciem niezwykle radosnym. coś jak pieczenie pierników albo malowanie pisanek. dlatego też, nie zdziwiłam się, kiedy że z roku na rok coraz więcej ludzi ulegało dyskretnemu urokowi Szyszkodara przyłączając się do inicjatywy i podsuwając moc pomysłów, dzięki którym nowa tradycja zaczęła nabierać barw. ten aspekt święta szyszkielnikowego podoba mi się chyba najbardziej. nie obowiązują nas żadne schematy. rytuały tworzymy sami, wedle własnych potrzeb i bieżących możliwości. podarować szyszkę może każdy i niemal każdy się z niej ucieszy (dzieci co prawda wolą czekoladę). podobnie jest z sadzeniem drzew, spotykaniem rodziny i przyjaciół, obmyślaniem dekoracji a nawet życzeniami. ponieważ święto jest zupełnie nieskomercjalizowane, próżno szukać oklepanych formułek i gotowych receptur. nie wyręczą nas galerie handlowe, w cukierniach nie znajdziemy gotowych na tę okazję wypieków ni łakoci. ba, nawet słynna wyszukiwarka nic tu nie pomoże. wszystko w naszych rękach! a zatem szyszkujmy się do święta!  

w tym roku, dostałam najlepszy prezent szyszkielnikowy, jaki mogłabym sobie zamarzyć. oto oficjalna strona Szyszkielników: Szyszkielniki

 


kruchy spód


20 dag mąki

10 dag masła

garść mielonych orzechów laskowych

ok. trzech łyżek zimnej wody

szczypta soli


składniki szybko zagnieść na jednolitą masę. ciasto schłodzić. rozwałkować. wyłożyć formę. nakłuć widelcem. piec w temperaturze 200 stopni przez ok 12 min.



 

ok. 20 dag leśnych grzybów (na zdjęciu tarta z rydzami)

cebula szalotka

masło do smażenia

300 ml kwaśniej śmietany

2 jajka

3 dag sera długo dojrzewającego -- dość drobno pokruszonego

przyprawy: cynamon, gałka muszkatołowa, kolendra, imbir, sól, pieprz, opcjonalnie: tandori masala.


dokładnie oczyszczone grzyby pokroić. cebulę obrać i posiekać w drobną kostkę. cebulę skarmelizować na maśle. dodać grzyby. smażyć doprawiając do smaku. przypraw powinno być dosyć dużo, żeby tarta nie była mdła. 

jajka dokładnie ubić. wymieszać ze śmietaną. dodać usmażone grzyby i pokruszony ser. wyłożyć na kruchy spód. piec w temperaturze 180 stopni ok pół godziny. dekorować szyszkami, gałązkami ziół i kruchymi krakersami w kształcie dobrego jeża Anaszpana.

 


 

szyszkiego najlepszego! niech się wam szyszkuje! 



bułeczki z kardamonem

niektóre poranki okazują się nie tak wesołe, jak obiecywały to poprzedzające je wieczory. czasem udaje się je rozchmurzyć. są różne sposoby. na przykład zapach bułeczek świeżo wyjętych z piekarnika... buła w garść. czapka na głowę. i marsz na spacer!


 

dzień wcześniej przyrządzić ciasto wg przepisu na brioche. dodaję jeszcze jedno żółtko do ciasta, które zostaje z białka potrzebnego do masy orzechowej.

 

masa orzechowa

 

10 dag mielonych orzechów włoskich lub laskowych lub migdałów

7 dag cukru pudru

1 białko

 

orzechy wymieszać z cukrem pudrem. dodać białko i wyrobić na jednolitą masę. najlepiej zrobić to na chwilę przed pieczeniem bułeczek – wtedy łatwiej jest ją rozsmarować. 


poza tym:


kardamon (najlepiej ubity w moździerzu)

jajko – do smarowania bułeczek 

 

bułeczki

dojrzałe ciasto wyłożyć na stolnicę oprószoną mąką. podzielić na dwie części. każdą z nich rozwałkować na grubość ok 4 mm. powierzchnię ciasta posmarować cienko masa orzechową. posypać kardamonem. ciasto pokroić na równe paski. każdy pasek składać na pół, okręcić kilkukrotnie wokół osi a potem zwinąć w kształt ślimaka.

bułeczki posmarować roztrzepanym jajkiem.

wkładać do pieca nagrzanego do 200 stopni. piec na złoty kolor ok 10 min.


 
 
 

niedziela, 14 czerwca 2020

carpe diem i rób makaron! lasagne.





płatki na lasagne, ale najlepiej: domowy makaron  -- przygotować ok. 5ciu kawałków rozwałkowanego ciasta mniej więcej wielkości naczynia, w którym ją przygotujemy.

wnętrze

mała lub średnia dynia piżmowa
2 ząbki czosnku
średnia cebula
pół szklanki warzywnego bulionu
opakowanie serka ricotta (ale może być po prostu biały serek śniadaniowy)
ok 4 łyżki tartego parmezanu lub innego sera długo dojrzewającego
sól
słodka papryka
pieprz
tymianek -- najlepiej świeży, drobno posiekany
oliwa

dynię obrać. pokroić w kostkę. obraną cebulę posiekać w  drobną kostkę. czosnek zmiażdżyć. cebule i czosnek podsmażyć lekko na oliwie. wrzucić dynię. zalać bulionem. dusić na małym ogniu, aż całkiem zmięknie i da się ją delikatnie zmiażdżyć. wtedy dodać dodać serek i wszystkie przyprawy -- do smaku. wymieszać dokładnie, aby wszystkie składniki się połączyły. 


sos pomidorowy

lasagne można zapiec w beszamelu ale, w przypadku dyniowego nadzienia sos pomidorowy nadaje jej bardziej wyrazisty smak.

puszka pomidorów
średnia cebula
dwa ząbki czosnku
oliwa

posiekaną cebulę i czosnek przepuszczony przez praskę podsmażyć na oliwie. dodać pomidory. posolić do smaku. dusić, aż pomidory staną się miękkie a sos gęsty.

dno naczynia posmarować niewielką ilością oliwy. na dnie położyć kawałek ciasta -- można je wcześniej delikatnie podgotować wrzucając na kilkanaście sekund do osolonej wody. tak przygotowane ciasto w mniejszym stopniu pochłania wodę z sosu i nadzienia, zachowując bardziej odrębną teksturę. kolejne porcje ciasta przekładać nadzieniem dyniowym. zalać sosem pomidorowym. piec w temperaturze 180 stopni przez ok. pół godziny.






do dekoracji użyłam kolorowego makaronu: niebieskiego z dodatkiem klitorii terneńskiej, ciemno niebieskiego z semoliną, zielonego z pietruszki i kurkumy, różowego z buraków oraz żółtego z kurkumą. odsyłam do lektury książki Lindy Miller Nicholson, Pasta, Pretty Please. A vibrant approach to homemade noodles,  o której pisałam w styczniu:
http://brzuchzmakiem.blogspot.com/2020/01/carpe-diem-i-rob-makaron.html



syrop z kwiatu czarnego bzu*


w tym roku zdążyłam na ostatni moment kwitnienia dzikich bzów. 
nie zdążyłam tylko pobiec za tatą M. żeby pomóc mu nazbierać kwiatów. 
zanim się zorientowałam, że już wyszedł, wrócił z naręczem pachnących "koszyczków".  

dziękujemy!




minimalnie 25 kwiatostanów czarnego bzu -- Pam radzi, aby były w początkowej fazie rozkwitu, najlepiej, żeby część kwiatów była jeszcze w pączkach, kwiaty najlepiej zbierać w suchy, ciepły dzień. tata M. nazbierał ich ok. 30.
trzy cytryny
pomarańcza
kilo cukru -- zmniejszyłam proporcję do 75 dag
ew. płaska łyżeczka kwasku cytrynowego

zagotować 1,5 l wody -- zalać nią kwiaty i skórkę otartą z cytryn i pomarańczy. przykryć. zostawić na noc. rano odcedzić. dodać cukier i sok z cytryn i pomarańczy i kwasek cytrynowy. podgrzewać, aż cukier całkowicie się rozpuści. gotować kilka minut. przelać do wysterylizowanych butelek lub słoików. zawekować. można przechowywać kilka miesięcy.

 


syrop najlepiej rozcieńczać z wodą lub białym winem. można w tym celu zamrozić go w foremce do kostek lodu i wrzucać do dowolnego napoju. lemoniada z kwiatu czarnego bzu świetnie nadaje się do nasączania biszkoptów: patrz przepisy na torty owocowe.



*na podstawie przepisu Pam Corbin: Eldelflower cordial, River Cottage Handbook No.2. PRESERVES, London 2008

środa, 6 maja 2020

carpe diem i rób makaron! chwalcie ląki umajone.


wesoły i pyszny.
dwukolorowy makaron na wiosnę i nie tylko.
wreszcie pada.
kaczeńce się ucieszą.

ja też się cieszę.
a kiedy się cieszę, robię makaron.
makaron zielony -- z roszponką i chlorofilem.
makaron żółty -- klasyka, z kurkumą.






niedziela, 3 maja 2020

torcik mrożony a la parfait.



biszkopt 

nie będę ukrywać, że deser właściwie wykonał mój syn. biały biszkopt którego użyliśmy okazał się za słodki. następnym razem zrobimy klasyczny biszkopt. ale tak naprawdę można kombinować i zastąpić go np. migdałową bezą.




parfait (proporcje na małą tortownicę -- ok. 20 cm.)

4 żółtka
4 łyżki cukru
miąższ z pół laski wanilii lub 1/3 łyżeczki suszonej wanilii lub płaska łyżka cukru z prawdziwą wanilią
200 ml słodkiej śmietanki kremówki

nuta malinowo-cytrynowa

1/3 szklanki soku z cytryny
1/3 szklanki domowego soku z malin cioci Marysi (najlepszy!)
łyżka cukru
łyżka masła
łyżeczka mąki ziemniaczanej


sok z cytryny wymieszać z sokiem malinowym. przelać do garnka. dodać cukier i maso, podgrzewać mieszając, do momentu uzyskania jednolitej emulsji. dodać mąkę ziemniaczaną rozczynioną dwoma łyżkami zimnej wody. zagotować. odstawić do wystygnięcia.

żółtka z cukrem i wanilią ubić na gładką masę - najlepiej w metalowej misce. kiedy żółtka połączą się z cukrem, miskę umieścić w garnku z lekko gotującą się wodą. ubijać na parze przez 15 minut. odstawić. kiedy wystygną, ubić bitą śmietanę. delikatnie połączyć śmietanę z ubitymi żółtkami. połowę emulsji owocowej dodawać do masy, mieszając niedokładnie, żeby w waniliowym parfait powstały kwaskowate smużki. 

gotowy krem umieścić w tortownicy pomiędzy biszkoptami. niewielką ilość parfait rozsmarować gładko na powierzchni tortu. polać warstwą owocowej emulsji. można posypać płatkami migdałowymi albo świeżymi malinami. malina można też dla urozmaicenia dodać do kremu.

torcik umieścić w zamrażalniku na minimum dwie godziny. po tym czasie torcik powinien  być już zamrożony i gotowy do podania. a jeśli będzie zamrożony tylko częściowo, to stanie się torcikiem semi-fredo. i też będzie pyszny.










sobota, 2 maja 2020

(nie)zwykłe pokrzywy. tarta dla Zieleńca.

gdybym była w chacie, i nazbierałabym świeżych pokrzyw, to pewnie ugotowałabym z nich zupę albo zrobiła szpinak i podała ze świeżymi szyszkowańcami. gdybym była teraz w Zieleńcu i nazbierała pokrzyw, to co bym z nimi zrobiła? może racuszki. może zielony makaron. a może dziką tartę...  ale nie jestem ani tam, ani tam. tęsknię.

za to jestem tu.

a pokrzyw i tak udało mi się nazbierać.



 
i co z nich zrobię? na kogo wypadnie, na tego bęc. 


kruchy spód

10 dag zimnego masła
10 dag mąki (dodałam orkiszowej, bo akurat miałam)
łyżka wody
szczypta soli

szybko zagnieść ciasto. odłożyć do lodówki na ok. pół godziny. rozwałkować. wyłozyć nim forme na tartę. piec w 200 stopniach ok. 15 min.


pokrzywy

garść świeżych, zielonych pokrzyw, dokładnie umytych i drobno posiekanych 

sofrito
pół cebuli
dwa ząbki czosnku
oliwa
łyżeczka masła

przygotować sofrito: drobno posiekaną cebulę oraz czosnek przeciśnięty przez praskę przysmażyć delikatnie na oliwie z masłem. dodać pokrzywy i razem smażyć, ciągle mieszając, aż zmiękną, ale nie stracą koloru. wyłożyć na upieczone ciasto.

na koniec:

dwa jajka
dwie trzecie szklanki kwaśnej śmietany
szczypta cynamonu
szczypta suszonego lubczyku
pół łyżeczki tandoori masala

garść pokruszonych orzechów laskowych, które można zastąpić pestkami z dyni lub słonecznika

jajka, śmietanę i przyprawy ubić razem na gładki sos. zalać nim pokrzywy. posypać orzechami. piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. pół godziny. kiedy powierzchnia tarty w całości urośnie, znaczy że jest już gotowa.





poniedziałek, 13 kwietnia 2020

mazurek migdałowy (ten lepszy)



kruchy spód

12 dag mąki
5 dag mielonych migdałów
10 dag  zimnego masła
5 dag  cukru-pudru
1 żółtko

składniki zagnieść na gładkie ciasto. włożyć do lodówki. dobrze schłodzone rozwałkować. wyłożyć nim formę na mazurek. piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 10 min.

migdałowa beza

5 białek
10 dag mocno zrumienionych, zmielonych migdałów (razem ze skórką!)
7 dag pokruszonych płatków migdałowych
17 dag cukru pudru
sok z połowy cytryny

trochę płatków do dekoracji

ubić białka. do sztywnej piany dodawać powoli cukier cały czas ubijając. na konic powoli wlewać sok z cytryny. bezę wymieszać ze zmielonymi migdałami i płatkami migdałowymi. wyłożyć na kruchy spód.  posypać pozostałymi płatkami. wstawić na 10 minut do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni. następnie zmniejszyć temperaturę do 150 stopni i piec jeszcze ok 20-25 minut.